18. TURNUS REHABILITACYJNY KAJETANY - ŁEBA 2016

2016-04-30
18. TURNUS REHABILITACYJNY KAJETANY - ŁEBA 2016Obóz rehabilitacyjny z Kajetan w Łebie (kwiecień 2016)

             Hela od około czwartego miesiąca życia ma rehabilitację słuchową w Kajetanach, systematycznie jeździłyśmy na wyznaczone zajęcia. Chęć skorzystania z turnusu rehabilitacyjnego zgłaszałam już wtedy jak Hela jeszcze nie miał implantów, ale mówiono mi że to jeszcze za wcześnie, że dziecko musi mieć jakiś czas implant żeby móc skorzystać z takiego wyjazdu. Dopiero jesienią 2015 roku, nasza nowa Pani surdologopedka z Kajetan poinformowała mnie, że aby się dostać na obóz należy złożyć zgłoszenie. Dokument ten wypełniłam i dostarczyłam bardzo szybko. Wiosną 2016 roku na jednym z forum internetowym przeczytałam że w kwietniu będzie wyjazd na obóz dla 3 i 4 laków! Skontaktowałam się z naszą rehabilitantką ale oznajmiła mi że nie jesteśmy zakwalifikowani. Liczyłam że może następnym razem się uda. Tydzień przed wyjazdem dostałam telefon że zwolniło się miejsce i możemy jechać, bardzo się z tego faktu ucieszyłam i zaczęłam przygotowania do wyjazdu.   


          


  GŁÓWNE ZASADY/WARUNKI WYJAZDU w kwietniu/2016
- obóz był bezpłatny dla dziecka oraz opiekuna, jedynie płatne było wyżywienie dla opiekuna (210zł)
- trzy posiłki dziennie (śniadanie 8.30, obiad 13.30, kolacja 18.00)
- dojazd na miejsce był na własny koszt i we własnym zakresie
- turnus zaczynał się od wieczornej obiadokolacji w niedzielę, a kończył prawie po tygodniu ,w sobotę po śniadaniu
- pokoje są dwuosobowe (rodzic + dziecko), w pokojach umywalka, jedna toaleta i jeden prysznic na korytarzu dla kilku pokoi
- codziennie były sprzątane pokoje
- na korytarzu był dostępny czajnik
- w pokojach było bardzo ciepło
- w ośrodku był parking z którego bezpłatnie można było skorzystać
- codziennie wcześnie rano i po kolacji przychodziła do pokoi pielęgniarka i mierzyła temperaturę dzieciom


               Wybrałam podróż samochodową, pierwszy raz odważyłam się pojechać tak daleko sama samochodem. Dokładnie miałam 540 km z domu. Trochę się obawiałam ale  w sumie droga była bardzo dobra i czas szybko nam minął.  Dojechałyśmy koło 17, dostałyśmy klucz do pokoju i za chwilkę była kolacja. Na stołówce były stoliki 4osobowe, wiec przy każdym siedziała dwójka dzieci i dwójka rodziców. My siedzieliśmy z śliczną Hanią i jej mama Iwoną. Hela od razu zauważała że dzieci miały procesory i sprawiało jej to radość. Pokazywała mi że mają takie same uszy jak ona.    
         
                Na turnusie  było dwudziestka dzieci, każde z opiekunem, były to głównie mamy, choć był też jeden tatuś. Dzieci w wieku od około 2,5 roku do około 5 lat. Wszystkie dzieciaczki miały jeden lub dwa implanty, firmy Medel lub Cochlear. Kadra składała się z trzech osób, dwie panie logopedki z Kajetan i jedna Pani psycholog z Łeby.               
                Codziennie wieczorem wywieszano plan zajęć na kolejny dzień. Zajęcia zaczynały się codziennie o 10.00. Wszystkie były zajęciami grupowymi, dzieci były podzielone na trzy grupy, chyba według swoich możliwości. Były zajęcia integracyjne, zajęcia z elementami logorytmiki i ogólnorozwojowe. Dla rodziców odbyły się dwa spotkania grupowe z psychologiem.

              Każdy dzień wyglądał podobnie do siebie:
                08:30 Śniadanie
                10-13 zajęcia
                13.30 obiad
                15-17 zajęcia
                18.00 kolacja

             Dodatkowym zadaniem na turnusie było pisanie razem z dzieckiem pamiętnika, dlatego warto przed wyjazdem na taki obóz zabrać przybory plastyczne. Podobno obozy od kilku lat mają ten sam program.             
                Kadra prowadziła zajęcia bardzo profesjonalnie i z pełnym zaangażowaniem. Troszkę brakowało mi jakiejś integracji z logopedkami poza zajęciami. Hela uwielbiała chodzić na wszystkie zajęcia, bardzo szybko złapała kontakt z Paniami i tylko wyczekiwała na kolejne zajęcia.           
  
                Pierwszy dzień troszkę mnie zraził, ponieważ wszystkie zajęcia odbywały się wspólnie lub w dwóch grupach, które polegały głównie na poznawaniu się i witaniu. Było za dużo osób w salach, co powodowało duży nieład, ale na szczęście kolejne dni wyglądały już dużo atrakcyjniej.  

                Największym atutem takiego wyjazdu było to, że Hela miała kontakt z dziećmi w podobnym wieku i wszystkie były zaimplantowane. Na co dzień Hela nie widzi dzieci z procesorami, a myślę że jest to dla niej ważne doświadczenie. Dla mnie jako rodzica, wyjazd był możliwością ?połączenia się? z mamami takimi jak ja ? takimi, które przeżyły to co ja i mogłyśmy w pełni zrozumieć się w tym temacie. Wymiana doświadczeń, rozmowa na nurtujące nas problemy, obserwacja innych rodzin i dzieci z tym samym problemem daje dużo pozytywnej energii.            
 
                Troszkę zwiększyłabym na wyjeździe liczbę zajęć grupowych dla rodziców z psychologiem. Uważam że nasze dzieci będą szczęśliwe jeśli my będziemy, jeśli zaakceptujemy je takimi jakie są i poukładamy sobie to zdrowo w głowie. Zajęcia grupowe rodziców na pewno ?wspomogłyby? każdą rehabilitację.    
         
                Hela była zachwycona wyjazdem, nie chciała wracać. Myślę ze w pełni skorzystała z wyjazdu. Zgłoszenie na kolejny turnus ponownie złożyłam, wiec liczę że może za jakiś czas uda nam się jeszcze raz pojechać.  
           
              Pozdrawiamy serdecznie wszystkie dzieci i rodziców z obozu w Łebie kwiecień 2016 ;)


Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2016
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel