16. FERIE - WYJAZD DO MEKSYKU

2016-02-02
16. FERIE - WYJAZD DO MEKSYKU

1-14 luty 2016

Ferie rozpoczęły się bardzo optymistycznie, wszyscy byliśmy zdrowi i w pełni gotowi na wyjazd. Przed wyjazdem zawsze pojawiają się myśli w mojej głowie ?co będzie jak cos z procesorami się zepsuje?? ? sprawdziłam więc przed wyjazdem, gdzie znajduje się najbliższy Medel w Meksyku i założyłam że ewentualnie się tam przejedziemy gdyby była jakaś awaria. Namierzyłam Medela-a około 200km od naszego hotelu.

Dosyć niedawno dowiedziałam się od lekarza, że w przypadku zapalenia uszu nie można latać samolotem- pierwszy raz usłyszałam taką informację choć teraz myślę że jest to dosyć logiczne że przy zmianie ciśnienia i chorych uszu może się coś stać. Akurat miałam z Helą rehabilitację w Kajetanach wiec zahaczyłam o lekarza (prywatnego- bo państwowo nie ma jak się dostać). Hela miał zdrowe uszy, wiec wszystko wyglądało bardzo optymistycznie.

Chciałam jeszcze wspomnieć że przed lotem informowałam biuro podróży i linie lotnicze o tym że lecimy z dzieckiem niepełnosprawnym z implantami ślimakowymi. Wylot mieliśmy o 12, wiec godzina w sam raz na lot z dziećmi. Na lotnisku przy odprawie i przejściu przy bramce z wykrywaczem metalu informowaliśmy że Hela ma implanty i nie powinna przechodzić przez bramki. Obsługa ładnie się zachowywała w jedną i drugą stronę, bez problemu jedno z nas przechodziło z dzieckiem obok bramek. Lot do Meksyku trwał aż 13 godzin, obawiam się tylu godzin w samolocie ale w sumie wszystko poszło gładko, bez większych problemów. Hela nie czuje żadnego dyskomfortu w samolocie, można ładnie się z nią porozumieć. Mierzyliśmy aplikacją w telefonie jak głośno jest w samolocie i wychodzą wyniki około 80 decybeli wiec po kilku godzinach już mnie męczył dźwięk silników.

Środek zimy, a my nagle wpadamy w środek lata - to niesamowite uczucie! ? Można naładować swoje baterie, wyskoczyć na chwile z tego pędzącego świata. Mam wrażenie że czas leci coraz szybciej i ciężko go zatrzymać ale takie wyjazdy pozwalają na moment zwolnić i pobyć ze sobą i z rodziną. Te chwile umacniają nas a przede wszystkim nasze dzieci.

Na wyjazd zabraliśmy najnowsze torebki Medela do pływania jednak ani razu ich nie sprawdziliśmy. Hela już jest przyzwyczajona że ściąga procesory i biegnie do wody z uśmiechem na buzi. Z drugiej strony trochę obawiałam się testować tam torebek, gdyby coś przemokło to byłby duży problem, będziemy testować je w Polsce jak będzie cieplej ?
W połowie wyjazdu Hela rano wstała założyła procesory i krzyknęła że baterie trzeba wymienić, wymieniliśmy i dalej jeden procesor nie działał. Wzięliśmy się za wymianę kabelka i dalej procesor nic, poczuliśmy się bardzo zdenerwowani, ale na szczęście mieliśmy jedną zapasową cewkę, po jej wymianie odetchnęliśmy, ponieważ procesor zaczął działać a Hela tylko powiedziała : ?już działa? ? Te momenty awarii są myślę wpisane w życie osób implantowanych, ale każdy ma nadzieje ze obejdzie się bez takich chwil. Ja nadal liczę że ich nie będzie. Hela mimo że ma dwa implanty i na każdym z nich wszystko dobrze rozumie, to chce mieć dwa założone i złości się jak któryś nie działa.
W Meksyku byliśmy 11 dni, z moja mama, siostrą jej mężem i synkiem Feliksem. Morze, plaża, basen, aquapark, pyszne jedzenie, i 28 stopni w cieniu?. Mam nadzieje ze w przyszłym roku uda nam się znowu zorganizować podobny wyjazd. Byliśmy na wycieczce w pobliskiej wiosce gdzie widzieliśmy jak mieszkają meksykanie, odwiedziliśmy park krokodyli, papug i małp. Wieczorami odbywały się w hotelu różne przedstawienia, którymi nasze dzieci były bardzo zainteresowane.
Poniżej w skrócie nasz wyjazd! Miłego oglądania :)





Pokaż więcej wpisów z Luty 2016
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel